|
Cisza....
Syn marnotrawny powrócił. lekko zalekniony o przyszłość miesięcy dwóch najbliższych, w których to poddać musiał się będzie dyscyplinie i wstrzemięźliwości dyktowanej przez matriarchat. Trochę się rozpasałem, zasmakowałem swobody, sowbody nieobciążonej kłamstwem, głównie mam tu na mysli swobodę w odniesieniu do zaspokajania swego libido. Nie twierdzę ażbym się puszczał nazbyt mocno, wrecz nawet nie umiarkowanie mocno - po kilku miechach z DoktoremII trzeba było wypełnić lukę - dosłownie i w przenośni... Zobaczymy, poki co nastroj nie dopisuje... musze sobie jakies bodzce adekwatne znalezc i liczyc, ze wakacje szybko przemina.
grubianski 2010-07-03 13:54:39 skomentuj (0) |
||||